![]() |
Mit państwowej gwarancji jakości |
|
Michał Krzak - Redaktor Naczelny portalu e-logistyka.pl. więcej... |
Kiedy dwa lata temu, wszystko wskazywało na to, że pełna liberalizacja rynku usług pocztowych nastąpi w 2009 roku, poczty narodowe krajów Unii Europejskiej stanęły murem przeciwko tej dacie. Mówiono, że to za szybko, że nie uda się do tego czasu państwowych monopolistów zmodernizować. Poruszano kwestię konieczności zapewnienia usługi powszechnej i straszono, że prywatne firmy nie będą chcialy działać na nierentownych terenach wiejskich.
Polska, zabierając głos w dyskusji, przekonwywała, że to w gestii Państwa jest dbałość o jakość świadczonych usług pocztowych. Głos ten zastanawia i niepokoi zarazem, szczególnie jeśli pojawia się w narodzie, którego historia jasno pokazuje, jak szkodliwe jest ingerowanie władzy w jakość usług.
To klient decyduje o jakości. Jeśli firma "jabłko" działa nieskutecznie i zawodzi klienta poziomem świadczonych usług, to bardzo szybko powstaną kolejne firmy "gruszka", czy "śliwa", które walcząc o tego samego klienta, będą dbały o to, żeby nie popełnić błędów "jabłka". Tylko w ten sposób można doprowadzić do poprawy jakości.
Milton Friedman mówił, że trzeba próbować, nie bać się wolnego rynku. Tworzenie sztucznych barier i ciągła kontrola to nie jest dobry pomysł na Państwo. Może początkowo będzie ciężko, nie każda firma wchodząca na trudny rynek pocztowy przetrwa. Tak już bywa w bisnesie. Jednak ludzie zawsze mają potrzeby, a dopóki żyją, ciągle pojawia się ktoś, kto chcąc zarobić, będzie te potrzeby definiował i spełniał. Nie można się więc obawiać, że w sytuacji braku państwowej kontroli nad rynkiem pocztowym, jakość świadczonych usług spadnie. Może jedynie wzrosnąć.
![]()
O nas Kontakt Regulamin Reklama Partnerstwo Newsletter
Copyright © 2008 - Wszelkie prawa do serwisu zastrzeżone. Rozpowszechnianie za zgodą właścicieli Loginet Media Sp. z o.o. Logistyka.










